|
|
Przygórze
.jpg)
Przygórze
to urokliwa
i malownicza wieś, położona poniżej Przełęczy Woliborskiej,
w dolinie Piekielnicy - u stóp Gór Sowich, między Woliborzem
a Jugowem.
.jpg)
Widok,
na pierwsze zabudowania Przygórza, od strony Nowej Rudy.
Przez
Przygórze, przebiega czarna
trasa rowerowa do Woliborza, (obok ,,Leśnego Dworu'')
i
nad wsią - niebieska ścieżka rowerowa, z Sokolca na Przełęcz
Woliborską i dalej do Srebrnej Góry. We wsi, kilka zabytkowych domów mieszkalnych, tworzących
zespół górniczych domów mieszkalnych, z około 1910 roku.
.jpg)
Osiedle
domków górniczych w Przygórzu.
W 2011 roku w Przygórzu, został otwarty Ośrodek Turystyki
Weekendowej (Tel. 783893101) - pierwszy tego typu obiekt, na Ziemi Noworudzkiej.
Ośrodek
oferuje, rekreacje nad pięknymi dużymi stawami. Po sporych rozmiarów
akwenie, można popływać łódką lub
rowerkiem wodnym. W barze, czynnym na trenie ośrodka, można
zamówić smażone ryby.
.jpg)
Wokół
stawów, liczne miejsca do siedzenia i plac zabaw dla dzieci.Właściciel
stawów, wypożycza także wędki, złowione ryby można samodzielnie
usmażyć na grilu, lub zabrać do domu (w 2011 roku - cena 12zł/kg).

W
centrum miejscowości, znajduje się pomnik
górnika, przykład sztuki socrealistycznej, postawiony z okazji
1000-lecia Państwa Polskiego. W 20011 roku, w dniu Bożego Ciała,
na pomniku umieszczono tablice upamiętniającą, Brać Górniczą
z KWK,,Nowa Ruda''.
.jpg)
Nad
wsią Przygórze, znajduje się duża sieć leśnych dróg,
które nie maja sobie równych, w całych Górach Sowich.
Takich miejsc w naszych górach, gdzie można podziwiać piękne
panoramy, bezpośrednio z
leśnej drogi, jest nie za wiele, dlatego moim zdaniem, Przygórze - to
najpiękniejsza cześć, rowerowych ścieżek
po Górach Sowich!.

W
Przygórzu, czynne są codziennie dwa bary, na parterze
budynku klubu wiejskiego, czynny jest bar
,,Lamorskich'', położony jest obok muszli koncertowej, tuż nad potokiem
Piekielnicy.Stylizowane gustownie urządzone wnętrze baru, przyciąga wielu odwiedzających. W Przygórzu
czynne są
codziennie, trzy sklepy spożywcze: Lamorskich, Szulca i Lewickiego.

Na
nocleg w Przygórzu, zaprasza zabytkowy,,Młyn nad Piekielnicą''
www.mlynnadpiekielnica.orangespace.pl.
Młyn
nad Piekielnicą w Przygórzu,
oferuje pokoje dwuosobowe (z wc) i pokoje z łazienkami,
tuż obok na korytarzyku, salę kominkową, dużą sale na
imprezy okolicznościowe i mniejszą na kameralne spotkania. Pokoje są gustownie urządzone, w
stylowym obiekcie po byłym młynie.Młyn
nad Piekielnicą, organizuje imprezy
i uroczystości, typu wesele, urodziny, komunie, osiemnastki itp. Młyn nad Piekielnicą, mieści się, w pomieszczeniach starego
młyna, z zachowanymi maszynami i kołami młyńskimi, co nadaje szczególny charakter tego miejsca.
.jpg)

Przygórze,
dzięki swojemu malowniczemu położeniu, w dolinie spływu potoku
,,Piekielnica", posiada wszelkie atuty, na ożywienie ruchu turystycznego we wsi.
W Przygórzu można spędzić czas, nie tylko na rowerowej wycieczce,
czy spacerze po malowniczej okolicy, w lecie możemy się wybrać do wspomnianego
ośrodka turystycznego ,,Przy Górze'', a w zimie na narty zjazdowe
do bardzo blisko położonego ośrodka narciarskiego Jugów-Park
w Jugowie, lub na biegówki po leśnych duktach, w okolicy Przełęczy
Woliborskiej i góry Dziczek.
Leśna droga nad Przygórzem w zimie na zboczu Dziczka(731
m.n.p.m.)
.jpg)
Leśna droga nad Przygórzem zboczu Garncarza(664 m.n.p.m.)
Lasy
wokół Przygórza, to głównie drzewostan buka i świerka,
można też spotkać popularne na
Dolnym Śląsku muflony, które w zimie łączą się w duże stada.

W
lasach Przygórza, występuje bardzo rzadki gatunek paproci: Zanokcica serpentynowa (Asplenium
adulterinum) - to mała paproć naskalna, rosnąca w zwartych,
regularnych kępkach. Jej zamierające na zimę liście, podzielone są
na zaokrąglone, wachlarzowate, delikatnie karbowane na brzegach
odcinki. Zanokcica serpentynowa jest spotykana, wyłącznie na Dolnym
Śląsku (jako jedynym obszarze, występowania skał serpentynitowych).
.jpg)
Pierwsze domy Przygórza od strony Zatorza
Wieś
Przygórze, posiada na swoim na terenie, największy zakład
Ziemi Noworudzkiej, ZPAS S.A. Zakład usytuowany jest, na terenie
byłego szybu ,,Bolesław'', oraz byłej
huty żelaza ,, Barbara". Historyczne budynki, po byłej hucie Barbara i kopalni Rudolf, pochodzące z
drugiej połowy XIX wieku, wpisane są do rejestru zabytków.
.jpg)
Najpiękniejsze trasy na narty biegowe - to trasy w
Przygórzu.
.JPG)
Widok o zmierzchu z drogi na Dziczku - z prawej stok Dzika
767m.n.p.m.
Niewielu turystów-biegaczy z Gór Sowich, korzysta z pięknych
tras, zlokalizowanych poniżej Przełęczy Woliborskiej, głównie
mam na myśli, leśne drogi nad Przygórzem. Malownicza i widokowa
trasa nad Przygórzem, to głównie jej super atrakcyjny odcinek -
sieć dróg trawersujących i okrążających górę Dziczek 731
m.n.p.m. Na tą trasę wyruszam z Przygórza, droga prowadząca
do ujęcia wody, (którą również można szybko dotrzeć na Przełęcz
Woliborską).

Droga w Przygórzu, do ujęcia wody, tu zaczyna trasa
biegowa, wokół góry Dziczek ( 767m.n.p.m.)
Trasa
która proponuje, skręca w lewo u podnóża Dziczka i dalej
pnie się na jego szczyt, w górnej części Dziczka, droga łączy się
od prawej strony - z ,,autostradą'' z Przełęczy
Woliborskiej - niebieski szlak rowerowy (w tym miejscu leśnicy
pozostawili przyczepę campingową 2012r). Tutaj jeśli pobiegnę w prawo, to dotrę do Przełęczy Woliborskiej - jeśli w lewo, to w
kier. Jugowa i Bielawskiej Polanki.
.JPG)
Droga na zboczu Dziczka 767m.n.p.m
Prowadząca
w prawo, droga
w kierunku Przełęczy Woliborskiej, jest na tym odcinku płaska, jeśli warunki na drodze będą ok, to polecam również tą cześć
trasy do zaliczenia. Często jednak koncowy odcinek, blisko Przełęczy
Woliborskiej - niebieski szlak rowerowy w kier. Przygórza
- zaczyna się mało zachęcająco, ze względu na ślady, po
samochodach nadleśnictwa. Jeśli ktoś chciałby się wybrać, na
opisaną trasę z zamiarem parkowania, na Przełęczy
Woliborskiej - to musi być przygotowany, na opcje przejścia
kilkaset metrów pieszo, do momentu aż warunki pozwolą na założenie
desek. Z pewnością, czas poświecony na przejście zostanie
nagrodzony, kiedy tylko założymy narty.
.JPG)
Droga na zboczu Dziczka - wyraźny ślad założony przez
nielicznych biegaczy.
Dla
mnie, nie ma lepszej trasy na świecie, jak pętla wokół Dziczka.
W Przygórzu można po biegu, wybrać się na gorący, tani i co najważniejsze bardzo smaczny posiłek, do baru przy drodze,
w kierunku ujęcia wody. Po takim posiłku, powrót na trasę, czy do do
samochodu na Przełęczy Woliborskiej, następuje w czasie ,,
jak z bicza strzelił''. Poniżej zdjęcia, z trasy zrobione w połowie lutego
2012 roku.
.JPG)
Widok z drogi na Dziczku - w kierunku góry Szeroka
827m.n.p.m.
.JPG)
Widok z Dziczka - w kier. Przełęczy
Woliborskiej.
.JPG)
Widok z Dziczka - od prawej najbliższa góra to Czarcia Góra 712
m.n.p.m
Köpprich
- Przygórze dawniej...
Ślady
osadnictwa na tym terenie, pochodzą z czasów neolitu, potwierdza to
fakt znalezienia na terenie Przygórza, siekiery neolitycznej z okresu
przed około, od 3 do 6 tysięcy lat. W 1655 roku, nad obecna wsią
Przygórze, istniała huta szkła, zlokalizowana obok drogi, do obecnego ujęcia wody, u stóp Średniaka.
.jpg)
.jpg)
Huta
szkła
w pierwszych latach swojej działalności, bardzo dobrze prosperowała, ponieważ niezbędne surowce i żyły kwarcowe,
dostępne były w okolicznych rozległych lasach. Powstanie
konkurencyjnych dużych
zakładów, produkujących podobne wyroby, po znacznie niższych
cenach, spowodowało zamkniecie huty szkła w Przygórzu i po kilkunastu latach
istnienia, zakończyła produkcje. Kolonia ,,Glashüette'', przed II wojną światową, liczyła
sześć domów. Niestety, oddalone od innych zabudowań, przetrwały
jedynie do końca lat czterdziestych XX wieku - obecnie po
osadzie nie pozostały
prawie żadne ślady. W
Sudetach w czasach przedwojennych, każdy przysiółek wsi,
posiadający inną lokalizacje, czy też odrębne historyczne
korzenie, automatycznie posiadał swoją własną nazwę.
Wieś Przygórze, w przez dłuższy czas była małą osadą - kolonią
Woliborza, w 1825 roku było tu 23 domy, 2 młyny
wodne i tartak. Przygórze w XX wieku, przeżywało znaczny
rozkwit, w 1930 roku wieś liczyła
już, ponad 1000 osób.
.jpg) |
Za czasów niemieckich,
dużą
popularnością cieszyła się historia o tym że z
Przygórza,
miał się rzekomo wywodzić Mikołaj Kopernik, czy też
jego rodzice. Prawdopodobnie, historia się wzięła, tylko i wyłącznie z powodu zbieżności
nazwiska, z dawną nazwą Przygórza. Popularność tej historii, wśród Niemców była znaczna, we wsi czynna
była gospoda ,,Zum Kopernikus''. Jak twierdzili Niemcy
- historia ta została potwierdzona, przez niektórych
,,badaczy'', oczywiście pochodzenia niemieckiego. Obecnie w
budynku dawnej gospody,,Copernicus'', znajduje się sala
wiejska i bar ,,U Lamorskich''.
|
W
odległych czasach w Przygórzu, na niewielka skale
wydobywano rudy żelaza i miedzi. Od około połowy XIX wieku, w Przygórzu
powstała huta żelaza - Barbara Hütte, wykorzystywała ona także, te dawne niewielkie miejscowe złoża rudy.Po ich
wyczerpaniu, zakład zmienił produkcje na budowę maszyn. Później,
był to główny zakład remontowy, maszyn i urządzeń górniczych z okolicznych kopalń węgla. Obecnie, są to zakłady mechaniczne ZPAS
Przygórze.

Przygórze huta żelaza
Barbara Hütte 1870 rok.
W
1793 roku w Przygórzu, powstała pierwsza kopalnia Rudolph, dostarczająca
węgiel, bardzo wysokiej jakości - najlepszy w całym zagłębiu
noworudzkim. Przemysłowo-rolnicza wieś, stopniowo, nabierała
charakteru górniczej osady. W okresie międzywojennym, kopalnia
Rudolf, wydobywała 250 tys. ton węgla, co było jak na owe czasy,
dużym osiągnięciem.
.jpg)
Na zdjęciu
Franciszek Mączewski, pracował jako sygnalista na ,,Bolku'' i
jego córka Barbara Sobczak.
|
Po wojnie, w 1948 roku kopalnie Rudolf,
połączono z kopalnią noworudzką i nazywała się szyb ,,Bolesław".
W 1976 roku, kopalnie
zlikwidowano, głównie z powodu, bardzo dużego zagrożenia,
wybuchami metanu. Z zabudowań kopalni, ostał się budynek maszyny
wyciągowej, obecnie wchodzący w skład zakładów ZPAS Przygórze.

Na zdjęciu brygada młodzieżowa kopalni w Przygorzu, z 1948
roku |

Köpprich- Przygórze
w okresie międzywojennym.
W Przygórzu,
znajduje się zabytkowy kościółek,
zbudowany w latach 1938-1939, uroczyste otwarcie kościoła nastąpiło,
w dniu 24 września 1939 roku.

Na trenie wsi, zachowało się kilka zabytkowych domów (nr 206-233), pochodzących
głównie z XIX wieku. Na zdjęciu poniżej, widzimy budynek
dawnej gospody ,,Gasthaus Krauze'', po
wojnie w latach
1950
- 1957,
mieściła się tu niemiecka
szkoła podstawowa.

Gospoda ,,Gasthaus Krauze'' w XIX wieku.
W
dawnym Przygórzu, położonym w dolinie spływu potoku
Piekielnicy, połączonego z z dwóch mniejszych, wielu
mieszkańców posiadało własne stawy, w których hodowali pstrąga.
Najbardziej znanym i największym, był staw w rejonie obecnego ,,Młynu
nad Piekielnicą''.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
,
Legenda o Zamku na szczycie Garncarza nad Przygórzem ,, Quingenburg''
- http://zamkipolskie.republika.pl/
.jpg)
Na szczycie Garncarza (664m) obok Przygórza, w
Górach Sowich, nad doliną potoku Piekielnicy wiodącą w
kierunku Przełęczy Woliborskiej, stał kiedyś murowany zamek.
Jego resztki były jeszcze widoczne na początku XIX w., jednak dziś
po zamku nie można odnaleźć żadnego widocznego śladu. Brak też
jakichkolwiek opisów obiektu. Wg Alfreda Spitzera gościniec, nad którym
stała strażnica wiódł z równiny śląskiej do obniżenia
broumovskiego, w przekazach ludowych nazywano go „Hollenweg”
(co oznacza Piekielna Droga). Zapewne był to jeden z germańskich
„świetlistych szlaków” (Helweg). Wykopaliska nauczycieli
Galanta i Schluma doprowadziły do odkrycia resztek zabudowy. Ponownie
prowadzono tu wstępne badania archeologiczne w 1993r.
Nieznane są początki tej strażnicy. Zamek został zbudowany na
stromym i skalistym wzgórzu Garncarza, wznoszącym się 644 m n.p.m.
i sąsiadującym ze skałkami. Szczyt zbudowany jest z gnejsowych skał.
Całe wzgórze oraz otoczenie ruin zamku porośnięte jest lasem świerkowym
regla dolnego. Zbocza Garncarza, są strome, a z trzech stron otoczone
są głębokimi dolinkami potoków Piekielnicy. Prawdopodobnie
uległ zniszczeniu w XIV, lub na początku XV w. i został opuszczony.
Pod koniec XV w., stał się gniazdem rycerzy rozbójników (raubritterów),
nękających okolice Nowej Rudy, Bielawy, a nawet Dzierżoniowa.
Zburzony został przez miejscową ludność, podczas rozprawy ze zbójami.
Obecnie na szczycie, można znaleźć, jedynie na północnym
stoku, skałki i kawałek jakby muru kamiennego.

Legenda o
zamku na szczycie Garncarza nad Przygórzem ,, Quingenburg'' -
http://zamkipolskie.republika.pl/
Już od dłuższego czasu w okolicach Nowej Rudy grasowała groźna
tajemnicza banda. Niestety, Niestety żaden sposób nie można było
wykryć, gdzie zbójcy mają swoją kryjówkę. Jak dotąd jedynie położona
na wschód od Nowej Rudy - wieś Wolibórz, jakimś szczęśliwym
trafem unikała łupieżczych napadów.
Zabudowania niedużego w owych czasach Woliborza, zajmowały tylko
niżej położone, zachodnie części doliny, natomiast jej wschodnie
partie, sięgające bardziej, w głąb głównego grzbietu Gór
Sowich, były jeszcze porośnięte dziewiczymi lasami, pełnymi
mokradeł i bezdroży. Toteż rzadko, kto zabłądził w te dzikie
strony. W zasadzie unikali ich, nawet mieszkańcy pobliskich osad.
.jpg)
W Woliborzu znajdowała się wiejska karczma, do której w
niedziele i święta schodzili się miejscowi ludzie, aby łyknąć coś
mocniejszego, porozmawiać o tym czy owym, albo wprost potańczyć
sobie. Od czasu do czasu, zaglądali tutaj jacyś, nikomu właściwie
nieznani, młodzi, porządnie odziani mężczyźni. Zjawiali się oni
zwykle dość niespodziewanie pod wieczór, gdy karczemne towarzystwo
było dobrze podchmielone. Przybysze też tęgo popijali, robili to
jednak przy osobnym stole i zawsze solidnie płacili, ale bywało, że
ochoczo brali się również do tańców z miejscowymi dziewczynami.
Mimo wszystko zbyt długo w karczmie nie przebywali, nigdy się nie
spili i znikali z niej znowu nagle i jakoś dziwnie skrycie.
Wśród wiejskich tancerek, rej wodziła Kinga, dziewka służąca w
pobliskim młynie. Była to dziewczyna postawna, o nieprzeciętnej
urodzie. Zrozumiałe, zatem, że jej piękność przykuwała oczy
przybyszów, którzy szczególnie chętnie z nią tańczyli, po cichu
wtykali jej pieniądze, a w końcu zaczęli namawiać, żeby poszła
na noc do ich domu, nie określając bliżej gdzie on się znajduje.
Obiecywali jej za to wielkie bogactwa.
Jednak przebiegła Kinga, nie dała się łatwo omamić. Aż pewnego
razu, przyszła jej do głowy dziwna myśl: czy przypadkiem ci dziwni młodzieńcy,
nie są po prostu tymi tajemniczymi zbójcami, o których tyle mówiono.
Odtąd śmiałe to przypuszczenie, ustawicznie niepokoiło dziewczynę.
Toteż Kinga zwróciła się w końcu, do swego chlebodawcy, wyjawiając
mu propozycję młodzieńców i swoje o nich podejrzenia. Młynarz,
zaskoczony całkiem prawdopodobną informacją, natychmiast zwołał
do siebie na naradę kilku bardziej rezolutnych chłopów ze wsi.
Wszyscy oni szybko doszli do wniosku, że przy pomocy młynarzowej
dziewki, można będzie podejść i wykryć, a jeśli się oszczędzi,
to nawet schwytać niebezpiecznych zbójców.
Ułożono odpowiedni, dobrze przemyślany i dokładny plan działania.
Najbliższej niedzieli, dziewczyna zgodziła się wreszcie pójść po
zabawie, z nieznanymi młodzieńcami do ich domu. Wielbiciele,
prowadzili ją dzikimi dróżkami, w stronę gór, coraz wyżej i wyżej,
aż w końcu stanęli przed jakimś górskim zameczkiem. Na umówiony
znak, otworzono im bramę i wpuszczono do środka.
Mocno podniszczona warownia, była od dawna opuszczona. W niej właśnie
urządziła swą kryjówkę groźna banda.
Tymczasem dobrze uzbrojeni młodzi mieszkańcy Woliborza, liczną
gromadą skrycie podążali tropami opryszków, uprowadzających w
nieznane Kingę. Na mokrym gruncie ich ślady były dobrze widoczne,
zwłaszcza, że noc – na całe szczęście – była gwiaździsta.
Wreszcie i oni ujrzeli przed sobą jakiś murowany gródek. Zgodnie więc
z umową zalegli dookoła na czatach i oczekiwali na któryś z paru
uzgodnionych wcześniej sygnałów umyślnie uwiedzionej dziewczyny.
Zaczęło już lekko świtać, gdy zniecierpliwieni długim czekaniem woliborzanie,
ujrzeli stojącą przy otwartym oknie Kingę. Lekko chwiejąca się na
nogach dziewczyna, z rozpiętym stanikiem u sukienki, z wolna przeciągała
się i doniosłym, aczkolwiek nieco ochrypłym głosem stwierdziła:
- O kurcze, jak stąd wszędzie daleko! W pomieszczeniu rozległy się
gromkie śmiechy i szyderstwa pijanych zbójów.
A tymczasem było to umówione hasło, które Kinga przekazała
ukrytym pod zamkowymi murami chłopcom ze wsi. Zrobiła to w chwili,
gdy czujność złoczyńców została właściwie uśpiona.
.jpg)
Usłyszawszy sygnał woliborzanie, niepostrzeżenie podeszli pod
bramę zameczku, z ogromną siłą naparli na nią, wyłamali gwałtownie
rygle, tym razem akurat niezbyt dokładnie założone i wdarli się
do wnętrza warowni.
Porozbierani zbójcy, zostali całkowicie zaskoczeni. Na ich
zdziwionych twarzach, pojawił się strach, ale obrona tylko na
mgnienie oka była bezradna, opryszkowie bowiem pozbierali się
szybko, chwycili za broń i zaczęli stawiać zacięty opór.
Doszło do morderczej walki, często walki wręcz. Ten i ów z Woliborza
padł martwy lub ranny. Jednakże wiejscy chłopcy byli w znacznej
przewadze liczebnej, byli przy tym trzeźwi. Nic zatem dziwnego, że i
bandyci zaczęli obsuwać się na ziemię. Wreszcie górę wyraźnie
wzięli wieśniacy. W końcu wszyscy zbójcy leżeli martwi bądź ciężko
poranieni.
Kinga zaraz na początku walki, przez nikogo niezauważona, wymknęła
się do sąsiedniego pomieszczenia. Tutaj ukryła się za pokaźną
skrzynią. Kiedy zaś szczęk broni i bitewna wrzawa ustały,
dziewczyna powoli wychyliła głowę i nie zoczywszy ani żywego dycha
wylazła cichaczem zza skrzyni. Przez uchylone drzwi zaglądnęła na
pobojowisko, a zobaczywszy umęczonych, niekiedy ociekających krwią,
ale o rozpromienionych twarzach chłopców ze wsi, odważyła się
stanąć na progu. Woliborzanie powitali ją z niekłamaną
radością.
Na dworze rozwidniało na dobre. Chłopi spenetrowali cały gródek.
Dano też znać o zwycięstwie do osady. Przez najbliższe parę dni
zniszczono to zbójeckie gniazdo. Zburzono go prawie do gruntu, rozwłóczając
po otoczeniu nawet część głazów.
Wszystko to działo się pod koniec XV w. Tylko część gminna nie
zapomniała o zamku na Garncarzu. Układano o nim opowieści,
pisano wiersze, śpiewano pieśni. Jedna z legend głosi, że skałki
w Górach Sowich to zaklęci w głazy przez władcę gór
Karkonosza rycerze-rabusie z Zamku Quingenburg, którzy następnie
zostali porozrzucani po zboczach za karę za swoje czyny
|